A wydawało się, że wszystko idzie już tak dobrze - po pierwszej połowie nawet doszłam do wniosku, że wczuwam się w atmosferę mistrzostw:
- lokalna knajpa (a nie żadne tam wymyślne Hard Rock Cafe),
- nieźle już rozpoznane słownictwo futbolowe,
- emocje sięgające zenitu...
Szkoda, że nie zobaczę karnawału futbolowego na ulicach. A przynajmniej nie w tym roku. Następny za cztery lata - w Brazylii i w samym Belo Horizonte.
Żegnam w minorowym nastroju. Nie zapomnijcie zagłosować w niedzielę!
No to u nas przynajmniej bez ptoków- oficjalnie wygrał Komorowski 53.01%
OdpowiedzUsuńTak, ale to wiemy dziś. Wczoraj tata wysyłał mi sms-y z komunikatami: najpierw sondaże, a potem wyniki z PKW. Było prawie jak u Hitchcocka.
OdpowiedzUsuń