piątek, 2 lipca 2010

Po ptokach

Dziś nie będzie barwnych opisów i zdjęć. Nastała żałoba narodowa. I skończą się posty z etykietą "mecz" lub "Copa do Mundo".
A wydawało się, że wszystko idzie już tak dobrze - po pierwszej połowie nawet doszłam do wniosku, że wczuwam się w atmosferę mistrzostw:
  • lokalna knajpa (a nie żadne tam wymyślne Hard Rock Cafe),
  • nieźle już rozpoznane słownictwo futbolowe,
  • emocje sięgające zenitu...

Szkoda, że nie zobaczę karnawału futbolowego na ulicach. A przynajmniej nie w tym roku. Następny za cztery lata - w Brazylii i w samym Belo Horizonte.

Żegnam w minorowym nastroju. Nie zapomnijcie zagłosować w niedzielę!

2 komentarze:

  1. No to u nas przynajmniej bez ptoków- oficjalnie wygrał Komorowski 53.01%

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, ale to wiemy dziś. Wczoraj tata wysyłał mi sms-y z komunikatami: najpierw sondaże, a potem wyniki z PKW. Było prawie jak u Hitchcocka.

    OdpowiedzUsuń